Drwiną operując szczerze w bardzo dobrej wierze (04.07.07)
Patrzcie, o patrzcie to ludy
Na króla tejże obłudy
-Życie utrudniając innym,
Sam obwieszcza się niewinnym.
Toż tu pokaranie boskie
Padło nań życie beztroskie,
By teraz skargi i żale
Składać przy konfesjonale.
Szanownego polityka
Dla śmiertelnych sąd nie tyka,
Chyba, że w nagłej potrzebie
Wini wyższemu od siebie.
Moralne prawidła głosi,
Wszak gdy go o coś poprosisz,
Rzuci, ot tak, od niechcenia
Wytłumaczenie, godne lenia.
W kraju pełnym miodu, mleka
Konformizmem wsząd ocieka.
Od lat zasadą przysłowie:
Każdy sobie rzepkę skrobie.
Co pięścią drogę swą toruje,
Nie musi, więc i nie szanuje
-Gdy sprytnie, z głową go podejść,
Bez płaczu nie sposób się obejść.
Krytyków, artystów chmara,
Z doświadczeniem, co nie miara.
Chwyt! I pokażą oblicza:
Pan Tadeusz autorem Mickiewicza!
Dysleksja kręgi zatacza,
Lekarskim świstkiem pokraczą,
Tłumaczą stworzenia głupie,
Ich papierki mam... głęboko.
Niech dobre imię wśród ludzi,
Co uśmiech i dumę budzi,
Szczerość, nie zaś zakłamanie
Nad Krajem naszym nastanie.
4 lipca 2007