(Nie)dorosła (11.02.2006)
Pamiętam
chwile
gdy spełniały się marzenia
kolorowe obłoki na wyciągnięcie ręki
śnieg nie był lodowaty
ręce grzały wełniane rękawiczki
gładząc bałwanka po białej główce
kiedy latawce fruwały wysoko
balony napełnione helem uciekały z rąk
hen wysoko do świata
znanego naszym snom
słońce niczym pyszna słodka landrynka
uśmiechało się cytrynowo
rozsiewając promyki nadziei
na talerzyku leżały pestki słonecznika
niezupełnie takiego jak na obrazie
smacznego i pachnącego
babcinym ogródkiem
Dziś
do szczęścia nie wystarczy
szmaciana lalka i pluszowy miś
bo i uśmiech nie ten sam
mniej radosny
może
bardziej dojrzały
i oczy zmęczone tęskniące
nie za nowym wrażeniem
za chwilą spokoju
energia mierzona w skali
statystyki przekłamane
intelektualnym wyczerpaniem
Choć słońce dalej to samo
może tylko świeci mniej cytrynowo
i chmury uniosły się wyżej
odsłaniając spadającą gwiazdkę
w ogrodzie nie kwitną słoneczniki
już
chwile
gdy spełniały się marzenia
kolorowe obłoki na wyciągnięcie ręki
śnieg nie był lodowaty
ręce grzały wełniane rękawiczki
gładząc bałwanka po białej główce
kiedy latawce fruwały wysoko
balony napełnione helem uciekały z rąk
hen wysoko do świata
znanego naszym snom
słońce niczym pyszna słodka landrynka
uśmiechało się cytrynowo
rozsiewając promyki nadziei
na talerzyku leżały pestki słonecznika
niezupełnie takiego jak na obrazie
smacznego i pachnącego
babcinym ogródkiem
Dziś
do szczęścia nie wystarczy
szmaciana lalka i pluszowy miś
bo i uśmiech nie ten sam
mniej radosny
może
bardziej dojrzały
i oczy zmęczone tęskniące
nie za nowym wrażeniem
za chwilą spokoju
energia mierzona w skali
statystyki przekłamane
intelektualnym wyczerpaniem
Choć słońce dalej to samo
może tylko świeci mniej cytrynowo
i chmury uniosły się wyżej
odsłaniając spadającą gwiazdkę
w ogrodzie nie kwitną słoneczniki
już
11 lutego 2006