Paulie Ney o fotografii
Nie mam rąk sprawnych ani oczu otwartych. Czynię myślą. Widzę duszą.
Po raz pierwszy za aparat chwyciłam w roku 2002. Był to "półautomatyczny" Kodak z roku około 1997. "Półautomatyczny", bo kliszę przewijać trzeba było ręcznie:-) A ja byłam dzieckiem. Tak, jak dziś dzieci dostają na komunię lustrzanki, tak ja za otrzymane w prezentach pieniądze, kupiłam sobie owe cacko:-)
Dlaczego dopiero 2002? Wcześniejszych prób nie wymieniam (aparat był rzadko używany, a moje oszczędności nie starczały na wymianę klisz). W tym roku dopiero zaczęłam wydawać wszelkie zaoszczędzone pieniądze na 24 czy 26.klatkowe filmy. Nie zdarzało się, bym nie wywoływała ich przynajmniej raz w miesiącu. Znajomi, rodzina - początkowo główne "obiekty" mojego fotograficznego zainteresowania z czasem zastąpiły krajobrazy, zwierzęta, kwiaty, ale i martwa natura.
Był i w moim życiu etap robienia zdjęć telefonem komórkowym. Ze względów oczywistych wątek ten pominę:-) Dodam, iż ambicje i pomysły przerastały siły telefonu.
Etap właściwy mojej historii z fotografią rozpoczął się w roku 2008. I z uniżeniem twierdzę, iż początek ten trwa nadal. Zakochałam się w Nikonach i wciąż mam słabość do mojej "cyfrówki".
Sesji zdjęciowych podejmuję się od czerwca 2009. Efekty - lepsze, czy gorsze - widoczne są w galerii:-)