Panorama snu (09.10.2009)
Piękny wieczór zmierzch nam zapowiada
W górach niebo jest tęczą pomarańczy
Krople rosy pieszczą moje stopy
Chłodny powiew każe się wycofać
Jutro znów wysłuchiwać będę kazań
Na tematy stricte mało ważne
I powiedzą mi że ja nic nie wiem
Jeszcze nie mam w życiu doświadczenia
Pszczoły na mleczu jedzą wspólne śniadanie
Szum potoku daje wiarę w muzykę
Patrzę leniwie obłoki suną się po niebie
Słońce nadaje pogodny piękny dzień
A jutro burza ludzkich niedorzeczeń
Konsumpcja bredni na drabinie życia
Więc powiedz, chcesz łaknąć wiedzy na chwiejnej drabinie
Zepchną cię z góry zanim się obejrzysz
Gdzie dziś znajdę ciszę
Przed gwarem czynionym mediami
Więc pomóż którą wybrać drogę
Czy milczeć czy walczyć piórem z wami
Czym zaskoczyć może dziś artysta?
Co jeszcze mu dziś pozostało?
Co mógłby ludzkości dziś pokazać,
Jak tylko wyrzeźbione ciało?
Białystok, 9 października 2009