Poranek (29.07.2010)

znów nie zdążyłam dopić kawy
rozmawialiśmy wieczorem
poranek ciężki
melancholia tonalnie wisi w powietrzu nierozcieńczona
przez kofeinową mgłę
wczoraj smutek pokonał cień
lepszy cień optymizmu
wystarczyło pokazać że się starasz
ale nie masz dość siły
przecież ci obiecałam
ja ci ją dam
znów się do ciebie uśmiechnę i pokażę
już wszystko jest dobrze
za oknem chmurne smutki czarnie
wiszą w powietrzu nierozcieńczone
przez słoneczną mgłę
samochody suną niczym po ślizgawce
szarości
snujące się postacie jakby nie miały celu
w swoich smutnych twarzach
wyglądają na zmęczonych dniem i dnieniem
może znów ktoś stłucze światła w aucie
i rozgniecie zderzak na ulicznej latarni
mała sensacja na chwilę
rozrywka dla znudzonych siedzeniem za biurkiem
albo przyjdzie starsza pani
która wcale nie chce kupić mieszkania
ale opowie najpiękniejszą historię ze swojego życia
wspomnienia idą bardziej w górę niż ceny mieszkań
lub gwałtownie otworzą się drzwi
wpuszczą do środka ogrom optymizmu
dwanaście uśmiechów i trzy radosne opowiastki
wygłoszone spokojnym niskim tonem
pobudzą moje marzenia
i przypomną
że przecież zła chwila nie trwa wiecznie
że za kilka dni przyjadę
i znów będziemy się uśmiechać
rozcieńczeni mgłą czułości

 Białystok, 29 lipca 2010

 
Losowa fotografia
Sukienka z ...