Przy kominku (26.04.07)

Iskry w kominku współgrały ze sobą
Ku jego blaskowi poczęłam się skradać
Zainteresowana twoją osobą
Lubiącą przy jego świetle zasiadać

Stąpałam po cichu by nie usłyszana
Za twymi plecami bezpiecznie stanąć
Lecz zaskrzypiała podłoga drewniana
Przeklęłam cichutko pod nosem na nią

Gitara zamilkła nie przestałeś śpiewać
Twa koszula na fotel rzucona leżała
Melodią "Wolności" począłeś opiewać
Przybliżając rękę do mojego ciała

Głos umilkł dotknąłeś policzkiem mych dłoni
Guziki skrzypiały materiałem szturchane
Czułam piersi dotykiem ciepło twych skroni
Śpiewałeś dalej już nie dla mnie lecz dla niej

Najdelikatniej by jej złudzeń nie spłoszyć
Powoli z uśmiechem w skupieniu dokładnie
I byłam też skłonna o więcej poprosić
Lecz w melodii uścisku tonęłam bezwładnie

Płynęliśmy w jej dźwiękach raz pierwszy rozkosznie
Muskałeś me włosy palców opuszkami
Za oknem noc gwiazdami sypała radośnie
A iskry w kominku współgrały już z nami

26 kwietnia 2007