W autobusie miejskim linii 10 (18.11.08)
"Ach, dzień dobry, cóż u pani dobrego?
- Żyje się powoli. - A co ci z tego,
że jej po wiesz? Ta laska jest nadziana,
tylko decha i ma krzywe kolana.
- Łatwa jest. Do niedzieli będzie moja,
mówię ci. - A Ty? Nie, nie poszłam wczoraj.
Tusz mi się skończył. - No byłam u niego.
- I coś się między wami wydarzyło?
Opowiesz? - Rozmawiałam z jego byłą,
mówiła, że podobno ma małego.
- Czy ty umiesz jeżdzić?! Za coś takiego,
ty wiesz, za wojny to byś stracił życie,
pacanie jeden! - Czym wy się martwicie?
Poprawa dopiero za dwa tygodnie.
- Też te siedzenia takie niewygodne
robią, kochana. - Miałem iść się kąpać
i wyszedłem już, a starsza mi kompa
wyłączyła. - Trzeba było od nowa.
- Już mi się nie chciało. - Za kolorowa
ciut ta sukienka. - Ale była tania,
więc wzięłam ją. - Dziś mam dużo sprzątania,
może jutro podskoczę i pójdziemy.
- Wymienimy ją? - Czy ten chłopiec niemy?
- Mnie w takim wieku to już nie wypada.
- Pani zostaje?" Nie. Ja już wysiadam...
18 listopada 2008